Dwoje studentów ze Śląska wyruszyło na rowerach w podróż dookoła Bałtyku. Na bagażnikach wiozą... setki nazwisk ludzi, którzy pomogli im uzbierać pieniądze na wyprawę, wpłacając symboliczne euro. Przez dwa miesiące pokonają 4000 kilometrów, by na początku września pojawić się na mecie w Elblągu!
Pomysłodawcą wyprawy jest Krzysiek, 23-letni student Politechniki Śląskiej, mieszkający w Tychach. Towarzyszy mu jego dziewczyna — Kasia.
— Oboje należymy do Klubu Plastyka Kontrast w Lędzinach, uczęszczamy na treningi kung-fu, jeździmy na rowerach z Tyskim Stowarzyszeniem Rowerowym. Razem zbiegaliśmy w deszczu z bieszczadzkich stoków i dlatego też wspólnie zdążyliśmy na jeżdżący co trzy godziny autobus na trzy minuty przed jego przyjazdem — mówi o sobie Kasia i Krzysiek.
Nic więc dziwnego, że razem postanowili wybrać się na rowerach w podróż dookoła Bałtyku.
Swój pomysł nazwali "Thankyoueurope", czyli dziękujemy Ci Europo. A mają za co dziękować. Przez kilkanaście tygodni zbierali fundusze na wyprawę, promując ją w internecie, mediach, w poszczególnych krajach, przez które będą przejeżdżać. Idea była prosta: każdy, kto chciał ich wesprzeć, mógł to zrobić na stronie internetowej http://thankyourope.pl/, klikając na odpowiedni link i przelewając na ich konto jedno symboliczne euro. W zamian nazwisko, pseudonim lub nick darczyńcy trafił na plansze, które wiozą ze sobą na rowerach Kasia i Krzysiek. W ten sposób darczyńcy "podróżują" razem z nimi. Akcję poparło kilkaset osób, wśród nich Robert Korzeniowski, najsłynniejszy polski chodziarz, oraz himalaista Krzysztof Wielicki.
Kasia i Krzysiek wyruszyli w trasę 11 lipca ze Świnoujścia. Przez prawie dwa miesiące pokonają 4000 kilometrów, przejadą przez 9 państw (Polska, Niemcy, Dania, Szwecja, Finlandia, Rosja, Estonia, Łotwa, Litwa), by 2 lub 3 września dotrzeć do Elbląga. Ich zmagania na trasie można na bieżąco śledzić na stronie http://thankyourope.pl/, gdzie prowadzą swój blog z wyprawy.
— Piękne niemieckie drogi to chyba mit PRL-u. Te boczne nie odstają od naszych, a jak nawet, to w drugą stronę. Bruk pamiętający czasy średniowiecza. Zaasfaltowane płyty betonowe. Przy każdym uskoku drże o szprychy. W końcu mam nad tylnim kołem ok. 6 kg jedzenia, wór z namiotem i śpiworami — 6kg, drugą sakwę — ok. 3 kg, a dziś dodatkowo przytroczony prysznic z ok. 9 litrami wody — tak Krzysiek relacjonował podróż po Niemczech. — Wczoraj wieczne ucieczki przed chmurami. Burzę szczęśliwie przeczekaliśmy pod budynkiem byłego Mc’Donalda. Pierwsze gotowanie zakończyło się fiaskiem. Połowę zupy wykipiało przez kuchenkę, która odkręca się w drugą stronę niż w naszych domach. Co ciekawe, pochodzi z Anglii. Straslund — miasto, z którego nie mogliśmy wyjechać. Szlaki rowerowe, mimo że fajne, czasem źle oznakowane. Nocleg w miejscowości bogaczy, u Sylvii, która obdarowuje nas owocami, a dziś u dziadków, którzy udostępniają nam nawet łazienkę. Inny temat: chleb 1 euro, smakuje dobrze. Buty w Deichmann — 19 euro. Te same w Polsce 120 zł…
Kim oni są?
Krzysiek — inicjator projektu z Tychów. 23-letni student ostatniego roku Wydziału Transportu Politechniki Śląskiej. Na pomysł wpadł, jak twierdzi w nocy z 26 na 27 grudnia 2007 roku, który przerodził się w noworoczne postanowienie. Aktywny, pomysłowy. Motto życiowe: Wyżej, dalej, więcej... Wśród licznych pasji są te najważniejsze: motoryzacja, turystyka górska i rowerowa. Jak sam mówi o sobie, chyba nigdy nie pozbędzie się syndromu 3-letniego dziecka. A pytania "Co to jest?" i "Dlaczego tak jest?" to utrapienie najbliższych...
Kasia — mieszkanka Lędzin, studentka pierwszego roku Politechniki Śląskiej. Artystyczna dusza mierząca się z matematycznymi łamigłowkami. Dziewczyna, która zaczyna żyć odważnie. A co to znaczy? Nie boi się swoich pragnień i dąży do zrealizowania zamierzonych celów. Chodzi własnymi drogami, będąc jednocześnie życzliwą osobą, wspierającą szlachetne (a czasami) szalone pomysły swojego chłopaka. Najlepiej czuje się sześć kroków od krawędzi i potrafi przyjąć urok miejsca i czasu z szeroko otwartymi ramionami.