Piątek, 18 maja 2012. Imieniny Alicji, Edwina, Eryka

Z kart historii Elbląga - Fontanna Neptuna

2012-02-01 10:32:39 (ost. akt: 2012-02-01 10:31:32)



W dawnych czasach problem stałego zaopatrywania mieszkańców w wodę pitną był niezwykle ważnym w codziennym życiu każdego miasta. A nie była to prosta sprawa, gdyż miasta okalały fosy, mury i inne obwarowania obronne. Szukano więc różnych rozwiązań i w tym miejscu trzeba przypomnieć największą inwestycję hydrotechniczną z tamtych czasów.

W Elblągu najstarsza studnia z wodą pitną znajdowała się na rogu dzisiejszego Starego Rynku i ul. Rybackiej

W Elblągu najstarsza studnia z wodą pitną znajdowała się na rogu dzisiejszego Starego Rynku i ul. Rybackiej

Autor: archiwum Muzeum Archeologiczno-Historycznego w Elblągu

Był to wybudowany w latach 1280-1320 przez Krzyżaków Kanał Młyński, zwany dzisiaj Kanałem Juranda. Ma on prawie 30 km długości i niegdyś zapewniał nie tylko niezbędne ilości wody pitnej dla malborskiej warowni oraz mieszkańców, ale także służył do napełniania fos i zasilania funkcjonujących nad nim 10 młynów wodnych!
W Elblągu najstarsza studnia z wodą pitną znajdowała się na rogu dzisiejszego Starego Rynku i ul. Rybackiej. Historia tej studni wiąże się z dziejami zaopatrywania Starego Miasta w dobrą wodę pitną.



Paradoksalnie nie była to łatwa sprawa, mimo iż Elbląg leży nad rzeką i otoczony jest Wzniesieniami Elbląskimi z których spływają liczne strumienie. Problemem było bowiem niskie, wręcz depresyjne położenie właściwego obszaru miasta. Naszą staromiejską studnię nazywano niegdyś Pfeifenbrunn, ponieważ w dawnym języku niemieckim Pfeife oznacza rurę, flet, także gwizdawkę – piszczałkę. A tutaj właśnie specjalnie zbudowanym rurociągiem doprowadzano do niej wodę. Z tego powodu opowiadano, że studnia była „grająca, śpiewająca”. 





W swoim pierwotnym kształcie Studnia Gwizdkowa funkcjonowała do 1694 r., gdy elbląski rzeźbiarz i kamieniarz Andreas Silber całkowicie ją przebudował. Cembrowina studni została obudowana żeliwną i pozłacaną konstrukcją, a w środku tej konstrukcji pojawił się posąg Herkulesa. Nie było to wówczas przypadkowe, bowiem Elbląg należał do Korony i postać Herkulesa nawiązywała alegorycznie do naszego króla Jana III Sobieskiego, głównego bohatera „wiktorii wiedeńskiej” z 1683 r. Tak więc elbląski Herkules ze Studni Gwizdkowej przedstawiony został jako nagi pogański półbóg, zabijający maczugą wielogłową hydrę. Podczas późniejszej przebudowy z drugiej połowy XIX w. wystawiono nową, żeliwną obudowę studni i zamiast Herkulesa pojawił się posąg Neptuna, a studnia funkcjonowała dalej jako fontanna.




Z uwagi na swoje centralne położenie na Starym Mieście - Studnia czy też Fontanna Gwizdkowa była ulubionym miejscem spotkań młodych ludzi. Mówiono, że młode i zakochane dziewczyny, gawędzące na cembrowinie fontanny mało wiedziały o mitach Greków i Rzymian i myliły naszego Herkulesa ze… Świętym Krzysztofem! Ten był ponoć rzymskim wojownikiem, który później jako pustelnik przechodził dniem i nocą przez Ren, przenosząc na swych barkach pobożnych pielgrzymów, a na końcu Dzieciątko Jezus. Domniemany Krzysztof był także patronem dziewcząt, więc młode elblążanki ozdabiały głowę i biodra naszego kamiennego Herkulesa girlandami kwiatów i nazywały go… „Długim Krzysztofem” - z uwagi na smukłą sylwetkę jaką miał pierwotnie w tej fontannie!





Jak wspomniano wyżej elbląski Herkules z czasem niszczał, a rdza zżerała nieustannie kratę fontanny. Z tego powodu w 1866 r. rozpoczęto jej przebudowę, w ramach której usunięto m.in. żeliwną kratę i erygowano gotycką wieżyczkę przypominającą legendę o zatopionym kościele. Nasz elbląski „Długi Krzysztof”, czyli Herkules również musiał „zejść” z cokołu i ostatecznie w 1885 r. zastąpił go Neptun z trójzębem – patron marynarzy. Była to nieco dziwna sytuacja, zważywszy że pogański bóg mórz i oceanów Neptun – pojawił się w pobliżu chrześcijańskiej świątyni – kościoła św. Mikołaja. Fakt ten tłumaczono jednak, że jest to alegoryczne nawiązanie do postaci Ferdynanda Schichau'a, twórcy wielkiego przemysłu stoczniowego w Elblągu.




Fontanna na dawnej Studni Gwizdkowej została przed 1939 r. rozebrana, gdyż przeszkadzała ruchowi pieszemu i tramwajowemu w tej części Starego Miasta. Rozebrano ją i miano postawić w innym miejscu. Ale wkrótce zaczęła się wojna i ślad po niej zaginął. Dzisiaj, w warunkach postępującej zabudowy Starego Miasta warto pomyśleć o wielu detalach, które kiedyś je upiększały. Może warto też wrócić do idei rekonstrukcji Fontanny Neptuna?

Lech Słodownik

Komentarze 0

Dodaj swój komentarz