O najnowszej płycie zespołu Big Cyc "Zadzwońcie po milicję" z Krzysztofem Skibą rozmawia Sylwia Warzechowska.
.
— Jak długo trwały przygotowania do wydania nowej płyty?
— Pracowaliśmy nad płytą półtora roku. Jest to wydawnictwo szczególne, zawiera bowiem nagrania zespołów represjonowanych w stanie wojennym. Wykonaliśmy iście archeologiczną pracę. Nagrania te zachowały się bowiem w bardzo złym stanie technicznym, głównie na kasetach demo. Trzeba było wytrwałości detektywów, by odtworzyć teksty i linie melodyczne...
— Skąd taki pomysł? Chyba nikt tego wcześniej nie zrobił...
— Jest to hołd dla zespołów, które w stanie wojennym funkcjonowały w podziemiu.To nie Lombard ani Maanam, a właśnie Miki Mausoleum czy Brzytwa Ojca działały w prawdziwym undergroundzie. Nie były grane ani w radiu, ani w telewizji, śpiewały w garażach bardzo polityczne teksty. Dziś trzeba te zespoły przypomnieć...
— Czy w dzisiejszej Polsce bunt ma sens?
— Oczywiście, że tak. Punk rock jest muzyką buntu. Młodzi ludzie dzięki buntowi szukają nowych dróg, nowych wyzwań. Bunt to odwieczne prawo ludzkości...
— Umiemy właściwie wykorzystać wolność słowa?
— Oczywiście, ale czasami nie potrafimy tego docenić. Zresztą ta wolność słowa jest często iluzoryczna. Kiedyś mogliśmy za prawdę trafić za kratki. Dziś możemy zostać zwolnieni z pracy czy pozbawieni premii. Szef radia Eska Rock np. stwierdził, że nasza płyta jest za polityczna i za historyczna, dlatego nie będzie jej grał. Kiedyś cenzorem był pracownik resortu, dziś jest to dyrektor stacji radiowej. Wychodzi na to, że za komuny nie grali i teraz też nie grają.
— Kto teraz przychodzi na Wasze koncerty? Młodzi czy starsi?
— Płytę "Zadzwońcie po milicję" kupiło wiele osób w naszym wieku. Przypomnieli sobie swoje lata młodości, koncerty w Jarocinie czy na Róbrege. Wiemy również, że podoba się młodym, bo jest ostra i bezkompromisowa. Na koncertach również obserwujemy przedział wiekowy od lat 5 do 105...
— Czy w nowym roku możemy spodziewać się kolejnej płyty?
— Przyszły rok to raczej intensywna promocja nowego albumu. Jednak w 2013 będziemy obchodzić 25 lecie istnienia, więc może wtedy...
— Przypuszczam, że chociaż w części macie już zaplanowany kalendarz koncertów na rok 2012. Zdradźcie nam, czy jest tam Elbląg?
— O to trzeba zapytać menagerkę. Ja mam nadzieję, że tak.
— Pracowaliśmy nad płytą półtora roku. Jest to wydawnictwo szczególne, zawiera bowiem nagrania zespołów represjonowanych w stanie wojennym. Wykonaliśmy iście archeologiczną pracę. Nagrania te zachowały się bowiem w bardzo złym stanie technicznym, głównie na kasetach demo. Trzeba było wytrwałości detektywów, by odtworzyć teksty i linie melodyczne...
— Skąd taki pomysł? Chyba nikt tego wcześniej nie zrobił...
— Jest to hołd dla zespołów, które w stanie wojennym funkcjonowały w podziemiu.To nie Lombard ani Maanam, a właśnie Miki Mausoleum czy Brzytwa Ojca działały w prawdziwym undergroundzie. Nie były grane ani w radiu, ani w telewizji, śpiewały w garażach bardzo polityczne teksty. Dziś trzeba te zespoły przypomnieć...
— Czy w dzisiejszej Polsce bunt ma sens?
— Oczywiście, że tak. Punk rock jest muzyką buntu. Młodzi ludzie dzięki buntowi szukają nowych dróg, nowych wyzwań. Bunt to odwieczne prawo ludzkości...
— Umiemy właściwie wykorzystać wolność słowa?
— Oczywiście, ale czasami nie potrafimy tego docenić. Zresztą ta wolność słowa jest często iluzoryczna. Kiedyś mogliśmy za prawdę trafić za kratki. Dziś możemy zostać zwolnieni z pracy czy pozbawieni premii. Szef radia Eska Rock np. stwierdził, że nasza płyta jest za polityczna i za historyczna, dlatego nie będzie jej grał. Kiedyś cenzorem był pracownik resortu, dziś jest to dyrektor stacji radiowej. Wychodzi na to, że za komuny nie grali i teraz też nie grają.
— Kto teraz przychodzi na Wasze koncerty? Młodzi czy starsi?
— Płytę "Zadzwońcie po milicję" kupiło wiele osób w naszym wieku. Przypomnieli sobie swoje lata młodości, koncerty w Jarocinie czy na Róbrege. Wiemy również, że podoba się młodym, bo jest ostra i bezkompromisowa. Na koncertach również obserwujemy przedział wiekowy od lat 5 do 105...
— Czy w nowym roku możemy spodziewać się kolejnej płyty?
— Przyszły rok to raczej intensywna promocja nowego albumu. Jednak w 2013 będziemy obchodzić 25 lecie istnienia, więc może wtedy...
— Przypuszczam, że chociaż w części macie już zaplanowany kalendarz koncertów na rok 2012. Zdradźcie nam, czy jest tam Elbląg?
— O to trzeba zapytać menagerkę. Ja mam nadzieję, że tak.


Komentarze
0
Dodaj swój komentarz