Kiedy dowiedziałem się, że EURO 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie, to nie wyobrażałem sobie, aby ta impreza mogła odbyć się beze mnie. Męką byłoby dla mnie spędzenie tego czasu biernie przed telewizorem. Miałem jasno postawiony cel - ja muszę tam być! — mówi Sebastian Piasecki, który został wolontariuszem nadchodzących mistrzostw. Jego pasja i chęć uczestniczenia w historycznym piłkarskim wydarzeniu sprawiły, że "pokonał" ponad 20 tys. chętnych.
— Zostałeś wolontariuszem EURO 2012. Droga nie była łatwa, bo chętnych było prawie 24 tysięcy osób. Opowiedz, jak wyglądała rekrutacja.
— To prawda, łatwo nie było. Pierwszym etapem była część pisemna, w której należało się wykazać biegłą znajomością języka angielskiego. Tutaj najtrudniejszym dla mnie zadaniem było pisanie o swoich pozytywnych cechach i zaletach. Następnie otrzymałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do Gdańska. Dodatkowym atutem tej części była m.in. znajomość jeszcze jednego języka obcego - w moim przypadku portugalskiego. Kładziono duży nacisk na determinację i motywację, których mi nie brakowało. Byłem gotowy nawet sprzątać na stadionie, byleby tylko stać się częścią historii. EURO to historyczne wydarzenie dla naszego kraju. Podczas rozmowy sprawdzano moje umiejętności i rozpatrywano również jakie ewentualnie przydzielić mi zadania.
— Nie szkoda Ci wakacji?
— Ależ skąd! Właśnie to są dla mnie wymarzone wakacje - spędzić czas w samym centrum tego piłkarskiego święta z ludźmi, którzy podzielają tę samą pasję. Kiedy dowiedziałem się, że EURO 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie, to nie wyobrażałem sobie, aby ta impreza mogła odbyć się beze mnie. Męką byłoby dla mnie spędzenie tego czasu biernie przed telewizorem. Miałem jasno postawiony cel - ja muszę tam być!
— Rozumiem, że zostałeś niejako przydzielony do Gdańska? Mogłeś wybierać?
— Podczas wstępnych eliminacji miałem do wyboru dwa miasta. Moim pierwszym wyborem był Gdańsk, drugim Warszawa. Nie tak dawno byłem w Gdańsku i strzeliłem sobie fotkę przed stadionem PGE Arena. Wówczas, w najśmielszych marzeniach, nie przypuszczałem, że wkrótce będę tu wolontariuszem podczas mistrzostw.
— Czy już wiesz na czym będzie polegała Twoja praca?
— Ze względu na moje zainteresowania przydzielono mnie do obsługi konferencji prasowych. Do moich obowiązków będzie należało także asystowanie dziennikarzom, dostarczanie niezbędnych informacji na temat np. pomeczowych statystyk oraz tworzenie przyjaznej atmosfery w Media Centre.
— Piłka nożna to Twoja pasja. Komu kibicujesz?
— Niewątpliwie piłka to całe moje życie. Nie mam tu na myśli tylko gry, ale przede wszystkim dziennikarstwo sportowe. Kibicuję dwóm klubom. Olimpii Elbląg i Sportingowi Lizbona. Miłość do Sportingu trwa od czasów dzieciństwa i jest na granicy fanatyzmu. Natomiast na mecze Olimpii chodzę od pięciu lat. Angażuję się w życie klubu, pisząc newsy dla portalu e-Olimpia.com.
Sylwia Warzechowska
— To prawda, łatwo nie było. Pierwszym etapem była część pisemna, w której należało się wykazać biegłą znajomością języka angielskiego. Tutaj najtrudniejszym dla mnie zadaniem było pisanie o swoich pozytywnych cechach i zaletach. Następnie otrzymałem zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną do Gdańska. Dodatkowym atutem tej części była m.in. znajomość jeszcze jednego języka obcego - w moim przypadku portugalskiego. Kładziono duży nacisk na determinację i motywację, których mi nie brakowało. Byłem gotowy nawet sprzątać na stadionie, byleby tylko stać się częścią historii. EURO to historyczne wydarzenie dla naszego kraju. Podczas rozmowy sprawdzano moje umiejętności i rozpatrywano również jakie ewentualnie przydzielić mi zadania.
— Nie szkoda Ci wakacji?
— Ależ skąd! Właśnie to są dla mnie wymarzone wakacje - spędzić czas w samym centrum tego piłkarskiego święta z ludźmi, którzy podzielają tę samą pasję. Kiedy dowiedziałem się, że EURO 2012 odbędzie się w Polsce i na Ukrainie, to nie wyobrażałem sobie, aby ta impreza mogła odbyć się beze mnie. Męką byłoby dla mnie spędzenie tego czasu biernie przed telewizorem. Miałem jasno postawiony cel - ja muszę tam być!
— Rozumiem, że zostałeś niejako przydzielony do Gdańska? Mogłeś wybierać?
— Podczas wstępnych eliminacji miałem do wyboru dwa miasta. Moim pierwszym wyborem był Gdańsk, drugim Warszawa. Nie tak dawno byłem w Gdańsku i strzeliłem sobie fotkę przed stadionem PGE Arena. Wówczas, w najśmielszych marzeniach, nie przypuszczałem, że wkrótce będę tu wolontariuszem podczas mistrzostw.
— Czy już wiesz na czym będzie polegała Twoja praca?
— Ze względu na moje zainteresowania przydzielono mnie do obsługi konferencji prasowych. Do moich obowiązków będzie należało także asystowanie dziennikarzom, dostarczanie niezbędnych informacji na temat np. pomeczowych statystyk oraz tworzenie przyjaznej atmosfery w Media Centre.
— Piłka nożna to Twoja pasja. Komu kibicujesz?
— Niewątpliwie piłka to całe moje życie. Nie mam tu na myśli tylko gry, ale przede wszystkim dziennikarstwo sportowe. Kibicuję dwóm klubom. Olimpii Elbląg i Sportingowi Lizbona. Miłość do Sportingu trwa od czasów dzieciństwa i jest na granicy fanatyzmu. Natomiast na mecze Olimpii chodzę od pięciu lat. Angażuję się w życie klubu, pisząc newsy dla portalu e-Olimpia.com.
Sylwia Warzechowska


Komentarze
2
Dodaj swój komentarz
Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych
zucho #476919 | 83.25.*.* 13-12-2011 21:11
swój chłop
!
odpowiedz na ten komentarz
awa #467970 | 83.25.*.* 06-12-2011 18:33
wow! gratulacje!
!
odpowiedz na ten komentarz